Złość nie jest problemem.
Złość ma kiepską reputację.
Łatwo przypisać jej agresję, awanturę, utratę kontroli albo ranienie innych ludzi.
Dlatego wielu z nas bardzo wcześnie nauczyło się, że ze złością trzeba zrobić jedno:
pozbyć się jej.
Nie złościć się.
Uspokoić.
Nie przesadzać.
Być rozsądnym.
Tyle że emocje niekoniecznie znikają tylko dlatego, że uznaliśmy je za niewygodne.
Złość może być informacją
Złość sama w sobie nie mówi jeszcze, co powinieneś zrobić.
Mówi natomiast często, że coś się dzieje.
Ktoś przekracza Twoją granicę.
Zgadzasz się na coś, na co naprawdę nie chcesz się zgodzić.
Od dawna czegoś potrzebujesz, ale tego nie wypowiadasz.
Czujesz się ignorowany.
Bezsilny.
Niesprawiedliwie potraktowany.
Albo po raz kolejny robisz coś przeciwko sobie.
Złość może być wtedy energią, która mówi:
„Dość.”
Problem zaczyna się nie wtedy, kiedy ją czujesz.
Problem zaczyna się wtedy, gdy masz do dyspozycji tylko dwa sposoby:
wybuchnąć albo wszystko połknąć.
Można bardzo długo nie być „złym człowiekiem”
Niektórzy ludzie praktycznie nigdy się nie złoszczą.
Przynajmniej tak o sobie mówią.
Są cierpliwi.
Wyrozumiali.
Nie lubią konfliktów.
Dostosowują się.
Przepuszczają innych.
A później któregoś dnia okazuje się, że drażni ich właściwie wszystko.
Partner.
Dzieci.
Praca.
Hałas.
Kolejka w sklepie.
Ktoś, kto za długo jedzie lewym pasem.
I wtedy łatwo pomyśleć:
„Co się ze mną dzieje?”
Czasem odpowiedź nie brzmi: masz za dużo złości.
Czasem brzmi:
za długo nie pozwalałeś sobie zauważyć, że jesteś zły.
Tłumiona złość nie znika
Może zmieniać formę.
W napięcie.
Sarkazm.
Chłód.
Wycofanie.
Pasywną agresję.
Ciągłe rozdrażnienie.
Zmęczenie.
Zaciskanie szczęki.
Nieustanne rozmyślanie o sytuacji, w której „powinienem był coś powiedzieć”.
Może też obrócić się przeciwko sobie.
Zamiast:
„Jestem wściekły, że ktoś tak mnie traktuje”
pojawia się:
„Jestem beznadziejny, że znowu na to pozwoliłem.”
I wtedy energia, która mogłaby służyć ochronie własnych granic, zostaje skierowana do środka.
Złość i agresja to nie to samo
To bardzo ważne rozróżnienie.
Możesz być zły i nikogo nie krzywdzić.
Możesz powiedzieć:
„Nie zgadzam się.”
„Nie chcę.”
„Nie będę tego robił.”
„To, co zrobiłeś, mnie wkurzyło.”
„Potrzebuję, żebyś przestał.”
To również jest kontakt ze złością.
Bywa nawet tak, że człowiek, który pozwala sobie zauważać własną złość wcześniej, rzadziej musi eksplodować.
Bo reaguje wtedy, gdy granica dopiero zaczyna być przekraczana, a nie po pięćdziesiątym takim zdarzeniu.
Co dzieje się ze złością w ciele?
Ciało często reaguje szybciej niż myślenie.
Napina się brzuch.
Zaciska szczęka.
Zmienia się oddech.
Pojawia się napięcie w barkach.
Ręce chcą wykonać ruch.
Głos zaczyna brzmieć inaczej.
To nie oznacza, że trzeba za każdym impulsem podążać.
Ale warto go zauważyć.
W terapii Gestalt interesuje mnie nie tylko pytanie:
„Dlaczego się złościsz?”
ale również:
„Co dzieje się z Tobą właśnie wtedy, kiedy zaczynasz czuć złość?”
Czy natychmiast ją zatrzymujesz?
Czy zaczynasz się uśmiechać?
Czy wycofujesz?
Czy przepraszasz za własną reakcję?
Czy od razu atakujesz?
Czy przestajesz czuć cokolwiek?
To właśnie w takich momentach można zobaczyć sposób, w jaki nauczyliśmy się obchodzić z własną energią.
„Nie wolno mi się złościć”
Za takim przekonaniem często stoi jakaś historia.
Może w domu złość była niebezpieczna.
Może karano za sprzeciw.
Może ktoś z rodziców reagował agresją i nie chciałeś być taki jak on.
Może trzeba było być grzecznym.
Może konflikt oznaczał ryzyko utraty relacji.
Wtedy niezłoszczenie się mogło być kiedyś bardzo rozsądną strategią.
Pomagało zachować bezpieczeństwo albo bliskość.
Problem pojawia się, gdy dorosły człowiek nadal musi płacić za tę strategię rezygnowaniem z siebie.
Nie chodzi o to, żeby zacząć się bardziej złościć
Nie taki jest cel.
Nie chodzi o chodzenie po świecie i komunikowanie każdemu wszystkiego, co nas drażni.
Chodzi o zwiększenie możliwości.
Żebyś nie musiał automatycznie tłumić.
Ale też nie musiał automatycznie wybuchać.
Żeby pomiędzy impulsem a działaniem pojawiło się trochę więcej miejsca.
Miejsca na zauważenie:
Co właściwie czuję?
Co zostało naruszone?
Czego potrzebuję?
Co chcę zrobić?
I dopiero wtedy wybrać.
Złość może chronić coś ważnego
Czasami pod złością znajduje się lęk.
Czasem smutek.
Czasem bezsilność.
Ale nie oznacza to, że trzeba złość „rozebrać”, żeby znaleźć rzekomo prawdziwszą emocję.
Ona również jest prawdziwa.
Może chronić godność.
Granice.
Potrzeby.
Relację, na której nam zależy.
Bo również w dobrej relacji czasami trzeba powiedzieć:
„Nie. Tak ze mną nie.”
Psychoterapia może być miejscem, w którym można zacząć poznawać własną złość bez konieczności ani jej tłumienia, ani oddawania jej sterów.
Czasami okazuje się wtedy, że nie chodzi o to, żeby stać się mniej złym.
Tylko żeby nauczyć się lepiej rozumieć, o czym własna złość próbuje powiedzieć.
Zaczyna sie od rozmowy.
Konsultacja kwalifikacyjna jest bezplatna i niczego nie zobowiazuje.
Umow konsultacje 15 min