← Dziennik

Gestalt

4 min

Dlaczego ogarnięci ludzie trafiają na terapię dopiero, gdy jest naprawdę źle

Masz wszystko ogarnięte, ale coś nie gra?

To częstsze, niż mogłoby się wydawać. Wiele osób zaczyna myśleć o psychoterapii dopiero wtedy, gdy nie da się już dłużej udawać, że wszystko jest w porządku.

Na zewnątrz działa. W środku już niekoniecznie.

Można długo bardzo dobrze funkcjonować.

Pracować. Zarabiać. Trenować. Dbać o rodzinę. Podejmować decyzje. Brać odpowiedzialność. Być osobą, na której inni mogą polegać.

I jednocześnie coraz bardziej oddalać się od siebie.

„Dawanie rady” nie zawsze oznacza, że wszystko jest dobrze. Czasem oznacza tylko, że człowiek nauczył się działać mimo własnego zmęczenia, napięcia, złości czy samotności.

Na początku sygnały bywają niewielkie. Trudniej odpocząć. Coraz częściej coś drażni. Pojawia się bezsenność, napięcie w ciele, wycofanie albo poczucie, że kolejne dni są bardziej wykonywaniem obowiązków niż własnym życiem.

I nadal można funkcjonować.

Do czasu.

Dlaczego tak długo czekamy?

Bo wielu z nas nauczyło się, że trzeba radzić sobie samemu.

Że proszenie o pomoc oznacza słabość.

Że dopóki człowiek wstaje rano, pracuje i wykonuje swoje obowiązki, sytuacja nie jest jeszcze „wystarczająco poważna”.

Dochodzi do tego porównywanie własnego doświadczenia z cudzym:

  • inni mają gorzej,
  • przesadzam,
  • powinienem być wdzięczny,
  • nie mam prawa narzekać,
  • jeszcze trochę wytrzymam.

I rzeczywiście — często jeszcze trochę wytrzymujemy.

Pytanie tylko: jakim kosztem?

Można być silnym i jednocześnie potrzebować pomocy

Psychoterapia nie jest naprawianiem człowieka, który sobie nie poradził.

Dla mnie dużo bliższe jest inne rozumienie: to miejsce, w którym można przestać przez chwilę wszystko utrzymywać i zacząć uczciwie sprawdzać, co właściwie się dzieje.

Co czuję?

Czego potrzebuję?

Gdzie przekraczam własne granice?

Co powtarzam, mimo że już mi nie służy?

Przed czym uciekam?

Czego próbuję nie czuć?

Czasami samo zatrzymanie się przy tych pytaniach jest czymś, na co przez wiele lat nie było miejsca.

Gestalt — nie tylko „dlaczego?”, ale również „co dzieje się teraz?”

Przeszłość ma znaczenie. Nasze doświadczenia, relacje i sposoby radzenia sobie nie biorą się znikąd.

W Gestalt ważne jest jednak także to, jak wszystko to przejawia się dzisiaj.

W ciele.

W relacjach.

W napięciu.

W sposobie mówienia o sobie.

W tym, co robisz, kiedy pojawia się bliskość, konflikt, wstyd, złość albo lęk.

Nie chodzi tylko o zrozumienie historii. Chodzi również o odzyskiwanie coraz większej świadomości tego, jak żyjesz teraz.

A wraz ze świadomością może pojawiać się większy wybór.

Kiedy warto pomyśleć o terapii?

Nie istnieje jeden moment, w którym człowiek „powinien” iść na terapię.

Warto jednak zatrzymać się przy tym temacie, jeśli:

  • od dawna funkcjonujesz w napięciu,
  • coraz trudniej naprawdę odpoczywasz,
  • powtarzają się podobne konflikty i trudności w relacjach,
  • czujesz, że większość życia odbywa się na automacie,
  • często pojawia się złość, pustka, wstyd albo przeciążenie,
  • wiele rzeczy niesiesz sam i coraz bardziej Ci to ciąży,
  • masz poczucie, że dotychczasowy sposób radzenia sobie przestaje działać.

Nie trzeba czekać na katastrofę.

Czasami wystarczy dużo prostsze zdanie:

„Nie chcę już dalej żyć dokładnie w ten sposób.”

Pierwsza konsultacja

Pierwsze spotkanie nie zobowiązuje Cię do rozpoczęcia długiej terapii.

Możemy spokojnie zobaczyć, z czym przychodzisz, czego potrzebujesz i czy taka forma pracy jest dla Ciebie odpowiednia.

Pracuję z osobami dorosłymi stacjonarnie w Sosnowcu oraz online, w nurcie Gestalt i pod regularną superwizją.

Jeżeli chcesz zapytać o spotkanie, nie musisz pisać swojej całej historii.

Wystarczy pierwszy krok.

Zaczyna sie od rozmowy.

Konsultacja kwalifikacyjna jest bezplatna i niczego nie zobowiazuje.

Umow konsultacje 15 min